czwartek, 2 stycznia 2014

On est des braves gens


Donatien Ronet 
Paryż, 1790-1794


Jak słodka jest rozpusta, jak złudnie podobna do wolności. W świecie pełnym konwenansów, w środowisku, w którym z powinności można ułożyć nie jeden dekalog współczesnych. Należy pomyśleć o powiększaniu rodzinnego majątku, o bogatej i bogobojnej żonie. Więc ślubujesz przy ołtarzu wierność i miłość i jakieś jeszcze nie opuszczę. Jakaż to szkoda, że z cnotami nie idzie w parze uroda! Anne-Marie choć pewnie ma gołębie serce, nie potrafi zachwycić twoich oczu. Dobrze, że przychodzi do niej ten spowiednik i cały wieczór przeżywają takie nabożne skupienie, że gdy spotykasz ją później ma zaczerwienione policzki i rozwichrzony włos. Oto są prawdziwe cuda wiary!
A ty nie wierzysz, szkoda czasu, czas to pieniądz. Tancerki z królewskiej Opery podnoszą cenniki, a biorąc taką za kochankę w komplecie dostaje się jeszcze jej matkę. Szkoda 15 ludwików miesięcznie na umeblowanie im paryskiego apartamentu. Panny lekkich obyczajów są tańsze, ale czy to wypada dziedzicowi chadzać w miejsca owiane złą sławą? Od poniedziałku do piątku należy uchodzić za idealnego obywatela, oddanego rodzinie i swemu władcy. A co później? O tym nie mówi się przecież w towarzystwie!
W małym notatniku zapisujesz imiona tych, których ciała wielbiłeś jedynie po to, aby później złamać ich niewinne serca. Poznałeś też kilka podobnych sobie, cóż to były za przyjemne chwile w buduarach, albo w letniej rezydencji, gdzie młodzieńcy sławili uciechy. 

Gdy wybuchła Wielka Rewolucja Anne-Marie uciekła z kraju, chyba zresztą w towarzystwie spowiednika. Zapominać o ojczyźnie to jedno, no ale żeby tak zapominać o zbawieniu? Ty zostałeś, w Paryżu było zbyt wiele pięknych kobiet, aby opuścić je bez sentymentu. Łatwiej było wyrzec się tytułów, nazwiska, na straty spisać schedę po ojcu. Niech się dzieje co chce, przyjdą jeszcze lepsze czasy dla libertynów!
Pozdradzałeś przyjaciół, zamieszkałeś z tymi dwiema równie pięknymi, co zhańbionymi kobietami i myślałeś, że teraz życie będzie jak z bajki. Nowe czasy, wolność dla każdego! Szkoda, że braterstwo w postaci donosu zaprowadziło cię na szafot. Och, nie płaczcie piękne panie, złego licho nie bierze

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz