Jerema Freinkel
1913- 1943, Warszawa
Uważał się za skromnego krawca, choć w żartach zawsze mówił o wielkiej karierze, która miała go czekać. Fatałaszki zszyte nader poprawnie na singerze sprzedawał za bezcen, byle dorobić się w końcu na wynajem własnego mieszkania w czynszówce.
Wiecznie spóźniony, płochliwy, znerwicowany, zakochany jedynie we własnej pracowni.
Napisał dziesiątki listów do siostry, nie wysyłając żadnego, bo słowa śmierć i rozstanie, nie mogły być przecież przeznaczone dla niej.
Umiera młodo, pochowany w bezimiennym grobie z setkami takich samych ludzi, których marzenia niszczy nienawiść do pochodzenia i złych nazwisk.
Robert Chodkiewicz
1912-1956, Warszawa
Spadkobierca rodzinnej fortuny, szlachcic o nienagannych manierach, a przynajmniej stwarzający wyjątkowo dobre pozory w elitarnym towarzystwie. Od rodzinnych posiadłości wolał swoją skromną willę na Saskiej Kępie.
Zaręczony młodo z dziewczyną wybraną przez ojca, wdał się w towarzyski skandal, romansując z ubogą asystentką modystki, w jednej z podrzędnych pracowni w sercu Warszawy.
Niezbyt dyskretny związek trwa nieprzerwanie do wybuchu II Wojny Światowej. Na początku września 1939 roku przedostaje się do Wielkiej Brytanii i pozostaje tam do śmierci, obojętny na losy kochanki, pozostawionej w ojczyźnie.
Josek Cnajbaum
1912- 1970, Warszawa
Chłopak z małej miejscowości pod Warszawą, dzięki odrobinie sprytu dorobił się na grze w karty. Za zarobione pieniądze otworzył mały sklep, w którym pierwszy raz poznaje Jeremę. Z początku tę dwójkę łączą jedynie stosunki zawodowe; Josek potrafi załatwić belę materiałów przedniej jakości za grosze. Interesy kwitną, a panowie zaczynają się przyjaźnić; okazuje się, że pochodzą z pobliskich miasteczek i obaj chętnie wspominają beztroskie lata dzieciństwa.
Później do gry wchodzi kobieta. Kobieta, dla której Josek traci głowę. Nie byle jaka, młoda żydówka o imieniu Rachela. Idealny materiał na żonę. Ustawiczna agitacja za jego kandydaturą na męża, nie przynosi jednak oczekiwanych rezultatów. Brat nie ma na jej serce żadnego wpływu. Do tego ten romans z bogaczem. To można wybaczyć... Byle by w końcu została jego.
Okazja nadarza się sama, choć jej okoliczności nie można nazwać szczęśliwymi. Jeremę wywożą, a samotna kobieta musi się gdzieś podziać. Jeszcze w tym samym roku biorą cichy ślub i wiodą ubogi żywot, walcząc o przetrwanie w okupowanym kraju.
Po jej śmierci nie żeni się po raz drugi, do końca życia czując smak porażki, że choć zdobył jej ciało, nie potrafił zdobyć jej duszy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz