sobota, 1 lutego 2014

Któż może nas oceniać?




Chustki nasze białe z dala powiewały
gdy wagony w świat cię zabierały
może cię już nie zobaczę
serce we mnie z żalu płacze
i pełen rozpaczy piszę list


Rachela Freinkel
1915 - 1948  Warszawa

Tatusiu!
Jakże dawno dostałam od Ciebie ostatni list! Musisz wiedzieć, że wiedzie się nam wcale dobrze. Jerema dorobił się na singera i otworzył własny zakład. Już nie musi szwendać się po ludziach. Jeszcze z niego będzie przedni krawiec, mówiłam Ci przecież, nie chciałeś mi wierzyć.
Na razie mieszkamy skromnie, bo wszystkie pieniądze poszły na wynajem pracowni. Znajomi użyczyli nam pokoju, to bardzo poczciwi ludzie. Niepotrzebnie wyjeżdżałeś, Jerema mówi, że będziemy jeszcze bogaczami. A ja myślę, że Jerema się lubi przechwalać, ale talentu mu przecież odmówić nie można. Ostatnio dostał zamówienie od takiej baronowej, że o ile przestaną mu się ręce trząść to może w końcu przeprowadzimy się na swoje? Zobaczysz tatusiu! Jeszcze będziemy Ci flotę przesyłać!

Czy pamiętasz dom ogromny,
małe podwórze i biedne mieszkanko
i okno tam na górze?

Tatusiu!
Piszę do Ciebie, bo konieczność nakazuje mi poinformować Cię, że od dziś wszystkie listy musisz wysyłać na nasz nowy adres. Jerema i ja wynajęliśmy mieszkanie na Nalewkach, małe, nic jeszcze go nie urządziliśmy, ale dostałam pracę. Od teraz myślę już tylko o urządzeniu tego naszego gniazdka, ale wiesz jaki jest ten mój brat! Wiecznie go nie ma w domu, więc zadowoliłby się nawet spaniem na gołej podłodze! Muszę Ci wyznać, że wczoraj z tego rozmarzenia dostałam naganę, nijak nie mogłam się skupić na pracy. Jestem asystentką modystki. Moje klientki są pięknymi, młodymi damami. Ach, ile mają szyku! Zresztą ja nie będę gorsza, bo Jerema mi właśnie szyje sukienkę i każe Cię pozdrowić!
To było tydzień temu. Pamiętam, czas odliczam. Przyszedł jegomość, całkiem galanty z panienką, chyba narzeczoną. Och tato, ja się chyba zakochałam! Jerema się śmieje, mówi, że powinnam zostać żoną jego przyjaciela, Joska. Ale cóż ten krawiec może wiedzieć o niewieścim sercu? 
Opowiem Ci o nim. Jest wysoki, ma niebieskie oczy i ciemne włosy. Pewnie ma tytuł hrabiego, a nawet jeśli nie, dla mnie i tak musi mieć rodowód iście książęcy... Jutro znów przyjdzie, przyjdzie z kobietą. 

Czasy się zmieniły walczyć nie mam siły
więc nie gniewaj na mnie się mój miły
za to, że ja nie mam pracy
i że zdrowie co dzień tracę

Tatusiu! 
Nie wiem czy jeszcze napiszę. Wczoraj Jerema nie wrócił do domu, zakład stoi zamknięty, a Josek powiedział, że ktoś widział jak go z niego wyprowadzali. Nic nie wiem i nic nie rozumiem. Zabieram rzeczy, których nie zostało już zbyt wiele. Wyprzedaliśmy co mogliśmy. Może pójdę do przyjaciółki, a może poczekam na Jeremę u Joska. Bo wróci. Musi wrócić. 
Żałuję, że nie wyjechaliśmy do Ciebie, póki mogliśmy. Więcej pisać nie mogę, słów mi braknie, a o czternastej przyjdzie kobieta, której sprzedam kilka sukienek, wszystkie autorstwa mojego brata. Zostanie mi jedna. Ta co mi ją przysłałeś. 
Ona więdnie tam jak róża
jej oczy przygasły (...)
Zabierz ją do siebie tam
będzie znów jak w niebie nam

Tato!
Choć to dziwnie tak zwracać się do Pana. Muszę zawiadomić Pana, że ja, Josek Cnajbaum, byłem Pańskim zięciem. Pana córka, a moja najukochańsza żona, Rachela zmarła wczoraj po długiej chorobie, choć przypuszczam, że to serce pękło jej z żalu za bratem.
Proszę mi wierzyć, że mężem byłem dobrym, choć przyszło nam żyć w burzliwych czasach. Córka Pana nie dała Panu wnuka, zatem jedynie ja się ostałem jako Pańska rodzina. Niczego od Pana nie chcę, jedynie powiedzieć, że to był dla mnie zaszczyt przeżyć te kilka lat z Rachelą. Nie wiem, czy kochała mnie równie gorąco, nie wiem dziś nawet, czy byliśmy szczęśliwi, bo czy mogliśmy być szczęśliwi w tym mieście, w tym okresie? 

cytaty: Adam Aston- List do Palestyny

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz