Don Juan deSilva
Młoda Hiszpanka - pani psycholog - siada za swoim biurkiem i przygryzając długopis, myśli.- Przecież nie napiszę, że mój pacjent, kochanek - oblizuje wargi - nie ma szans na ozdrowienie i jest psychicznie chory...
Wzdycha jeszcze ciężko i zaczyna pisać.
"Już całkowicie panuje nad emocjami"
- Tak naprawdę szlocha mi w ramię - szepce.
"Stabilny, panuje nad sobą i swoimi odruchami. Zanik rozdwojenia jaźni"
- Ach te jego rozmowy z samym sobą....
" Dba o wszystkich i wszystko. Ma wsparcie w przyjacielu. Postanowił wrócić do rodziny i wieść prawe życie"
- Mój arystokrata dezerter - uśmiecha się pod nosem - Mój złodziej. Cóż... Dla jego dobra kłamię, więc to chyba nie jest grzech?
" Gotów się ustatkować i wieść prawe życie z jedną kobietą. Nie ucieka przed problemami, lecz je rozwiązuje. Silny psychicznie i odporny na bodźce zewnętrzne"
Łza wpływa na policzek kobiety. Odruchowo odkłada na bok długopis. Przypomina sobie poranek, gdy ustalili, że rozstają się dla swojego dobra. On ją kochał i ona to wiedziała. Czuła przecież jego słone łzy, które ronił myśląc, że ona śpi. Pamiętała ten jego błędny wzrok, gdy ostatni raz wychodziła z jego mieszkania.Pani psycholog podchodzi do okna i wzdycha. Musi jakoś usprawiedliwić jego opuszczenie szpitala. Jeszcze nie wie, że zaraz zadzwoni telefon, by poinformować ją o śmierci dwóch mężczyzn - Juana i jego przyjaciela, którzy zginęli nieopodal jej domu. Nie wie, że jej kochanek bezlitośnie minął konającego przyjaciela. Jak wiele to jej ułatwi i jak wiele utrudni.
POWRÓT

Elisabeth była w Hiszpanii tylko jeden raz - gdy zmierzała do Portugalii na jeden ze swoich pokazów. Odkąd tylko tam zawitała, pragnęła zjawić się tam po raz kolejny - dlatego gdy tylko dostała propozycję od znanej agencji modelek tegoż kraju, zgodziła się bez wahania. Od dawna marzyła, by wystawić coś właśnie Hiszpanii i w końcu jej się udało.
OdpowiedzUsuńSpojrzała krytycznym okiem na przechodzącą obok niej modelkę; złapała ją za ramię.
- Jak to wygląda? - spytała, marszcząc brwi i szybko poprawiając jasną sukienkę. - To drogie ubrania, nie jakieś śmieci! Mają wyglądać perfekcyjnie!
Nie chciała być niemiła, ale to był dla niej naprawdę ważny dzień, jakaś zwykła modelka nie mogła jej tego popsuć. Jej nowa kolekcja była idealna pod każdym względem i właśnie tak miała wyglądać - idealnie. By wszyscy zapomnieli w końcu o tej całej Coco Chanel, a zwrócili uwagę na nią!
Pokaz przebiegał sprawnie, ubrania wyglądały tak, jak wyglądać miały - można powiedzieć, że wszystko się udało, modelki nie zaliczyły żadnej wpadki, paradując w niezwykle wysokich szpilkach i gdy wszystko dobiegało końcowi, zaczęła oddychać z ulgą. Miała nadzieję, że ten pokaz, którego zdjęcia i relacje znajdą się w gazetach z całego świata, w końcu zapewni jej sławę, na jaką zasługuje.
Pewnym krokiem wyszła na scenę i uśmiechnęła się do zgromadzonych ludzi.
- Dziękuję wszystkim za przybycie - zaczęła z uśmiechem. - To dla mnie zaszczyt być tutaj, w tak pięknym miejscu, dlatego mam nadzieję, że miło spędziliście dzisiejszy dzień!
Uśmiechała się, szczerze, bo pokaz poszedł po jej myśli i zdawała sobie sprawę, że przez następne kilka dni będzie o niej głośno.
{Mam nadzieję, że nie zawaliłam :)]
Elisabeth (Sevi)